
Open Camera
autorstwa Mark Harman
3,8
- Bezpieczeństwo
- 100% Safe
- Kategoria
- Fotografia
- Oceny
- 3,8
- Cena
- Free
- Pobierz
- 100.00M
Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.
Zrzuty ekranu




Analiza autorstwa Getfullapps
Gdy chcę zrobić zdjęcie, ale nie chcę, by telefon za każdym razem sam wybierał ekspozycję i ostrość, sięgam po Open Camera. To aplikacja fotograficzna dla Androida, która stawia na bezpośrednią kontrolę, zamiast prowadzić użytkownika przez filtry i automatyczne upiększanie. W moim odczuciu najlepiej sprawdza się wtedy, gdy mam chwilę, by zatrzymać się przy kadrze i świadomie zdecydować, jak ma wyglądać gotowe ujęcie.
Mark Harman rozwija ten bezpłatny, otwartoźródłowy projekt. Open Camera ma średnią ocenę 3,8 na podstawie około 288 tysięcy ocen, a zainstalowano ją ponad 100 milionów razy. To szeroko używane narzędzie, ale jego przydatność nadal zależy od konkretnego telefonu: wersja 1.56.2 działa z Androidem od wersji 6.0, a nie każdy sprzęt udostępnia aplikacji te same możliwości. Oznaczenie PEGI 3 jest odpowiednie dla programu fotograficznego, z którego można korzystać bez bariery wiekowej dla dorosłych.
Od kadru do gotowego zdjęcia: codzienna praca z Open Camera
Gdy sięgam po Open Camera, zwykle mam już konkretny cel: chcę uchwycić scenę, nad którą automat telefonu nie powinien decydować całkowicie sam. W tej sekcji przechodzę przez cały praktyczny obieg — od ustawienia kadru, przez kontrolę gotowego zdjęcia, aż po przekazanie go do galerii lub innej aplikacji. Pokażę też, gdzie dodatkowa swoboda daje mi realną korzyść, a gdzie prostszy aparat systemowy okazuje się wygodniejszy.
Pierwszy kontakt i ustawienie aparatu
Po uruchomieniu nie mam wrażenia, że aplikacja próbuje mnie prowadzić przez efektowny ekran startowy. Najważniejszy pozostaje podgląd kadru i dostęp do ustawień aparatu. To dobre rozwiązanie, gdy chcę szybko zrobić zdjęcie, ale początkujący użytkownik może przez chwilę zastanawiać się, gdzie znaleźć konkretną funkcję. Interfejs jest bardziej użytkowy niż ozdobny, więc wymaga krótkiego przyzwyczajenia.
Największą różnicę względem typowej aplikacji systemowej widzę w kontroli nad procesem robienia zdjęcia. Mogę świadomiej ustawić ostrość, ekspozycję i sposób rejestrowania obrazu, zależnie od możliwości konkretnego telefonu. Trzeba przy tym pamiętać, że Open Camera nie poprawi fizycznych ograniczeń aparatu. Jeśli smartfon ma słaby obiektyw albo przeciętny sensor, dodatkowe suwaki nie zamienią go w aparat profesjonalny. Dają jednak większą szansę na uzyskanie przewidywalnego rezultatu.
Ważna jest kompatybilność. Ta sama opcja może działać inaczej na dwóch telefonach, ponieważ aplikacja korzysta z możliwości udostępnianych przez system i sprzęt. Na jednym urządzeniu ręczna kontrola będzie wygodna, a na innym część ustawień może być ograniczona. Dlatego przed przyjęciem konkretnego sposobu pracy warto zrobić kilka prób: zdjęcie w jasnym pomieszczeniu, ujęcie pod światło i fotografię przy słabszym oświetleniu. To szybciej pokaże, na co pozwala mój telefon, niż samo przeglądanie menu.
Wersja 1.56.2 jest dla mnie przede wszystkim narzędziem do świadomego fotografowania, a nie aplikacją nastawioną na automatyczne upiększanie zdjęć. Nie dostaję tu tego samego rodzaju rozbudowanej, „magicznej” obróbki, którą często oferują fabryczne aparaty lub popularne aplikacje społecznościowe. Jeśli zależy mi na natychmiastowym efekcie z mocnym przetwarzaniem, systemowy aparat może być wygodniejszy. Jeśli natomiast chcę sam zdecydować, jak powstaje kadr, Open Camera ma wyraźny sens.
Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Magic Tiles 3 zamienia krótką przerwę w próbę rytmu

WhatsApp rośnie dzięki rozmowom, które skupiają całe życie towarzyskie

Vehicle Masters nagradza cierpliwość i precyzję za kierownicą

Clash Royale pod presją: co się dzieje po błędzie, przerwaniu meczu i utracie połączenia

Amazon Zakupy: kiedy przyjedzie paczka? Śledzenie przesyłki w praktyce

Ludo King® i przyszłość planszówek na telefon: sama kostka już nie wystarczy
Od naciśnięcia spustu do sprawdzenia ujęcia
W praktyce zaczynam od ustalenia, co ma być najważniejsze na zdjęciu: czytelny tekst, poprawna jasność twarzy, czy zachowanie szczegółów w jasnym tle. Dopiero potem wybieram kadr i sprawdzam ostrość. Ten prosty porządek zapobiega bezcelowemu zmienianiu ustawień. Gdy zmieniam kilka rzeczy naraz, trudno mi ocenić, która decyzja faktycznie poprawiła obraz.
Przy dokumentach i notatkach nie robię zdjęcia z ręki w pierwszym możliwym momencie. Ustawiam telefon równolegle do kartki, pilnuję, by światło nie odbijało się od powierzchni, i sprawdzam w podglądzie narożniki. Jeśli tekst jest mały, odsuwam telefon tylko tyle, by cała strona pozostała w kadrze, a po wykonaniu zdjęcia powiększam obraz w galerii. To szczegółowy nawyk, ale właśnie kontrola po zrobieniu fotografii pozwala zauważyć rozmycie, którego nie widać na małym podglądzie.
Przy nieruchomym przedmiocie, na przykład rzeczy wystawianej na sprzedaż, najpierw wybieram stabilne miejsce i podobne oświetlenie dla wszystkich ujęć. Potem robię kilka wersji, zmieniając niewiele naraz: kąt, odległość lub jasność. W ten sposób łatwiej porównać zdjęcia i uniknąć serii, w której każde wygląda inaczej. Open Camera nie zastąpi dobrego światła, ale daje mi przestrzeń, by nie zdawać się wyłącznie na automatykę reagującą na tło.
Przy scenach o dużym kontraście robię próbne ujęcie i patrzę, czy ważne jasne partie nie znikają w bieli albo czy cień nie stał się zupełnie czarny. Nie zawsze chcę rozjaśnić wszystko: przy zachodzie słońca ciemniejszy pierwszy plan może lepiej zachować nastrój. Ręczna korekta jest użyteczna właśnie wtedy, kiedy świadomie wybieram, którą część sceny poświęcić, zamiast oczekiwać, że telefon wyrówna każdy fragment.
Co dzieje się, gdy telefon traci połączenie
Łączność nie jest w tej aplikacji głównym bohaterem, ponieważ samo fotografowanie odbywa się w obrębie aparatu telefonu. Mimo to sieć wpływa na cały kontekst korzystania. Gdy jestem w miejscu z niestabilnym internetem, nie oczekuję od programu funkcji związanych z publikowaniem, synchronizacją czy wysyłaniem zdjęć. Open Camera traktuję wtedy jako etap rejestracji obrazu, a nie kompletne centrum obiegu fotografii.
To rozdzielenie jest praktyczne. Mogę skupić się na kadrze zamiast czekać, aż zdjęcie zostanie przesłane do serwisu albo przygotowane do publikacji. Z drugiej strony osoba, która chce natychmiast zrobić zdjęcie i udostępnić je w komunikatorze, może uznać dodatkowy krok za mniej wygodny. Po wykonaniu fotografii trzeba przejść do galerii, menedżera plików lub wybranej aplikacji do wysyłania. Dla mnie to rozsądny kompromis, ale nie każdy będzie chciał rozdzielać aparat od dalszej pracy.
Dobrym przykładem jest spacer po miejscu, gdzie zasięg pojawia się tylko punktowo. Fotografuję budynek, tablicę informacyjną albo dokument, a dopiero później, gdy połączenie wróci, decyduję, co wysłać. Taki sposób pracy ogranicza presję i pozwala najpierw zadbać o ostrość oraz czytelność. W przypadku zdjęć dokumentów szczególnie pomaga zrobienie kilku wariantów zamiast polegania na jednym ujęciu wykonanym w pośpiechu.
Jednocześnie nie traktowałbym tej aplikacji jako rozwiązania do zadań wymagających stałej komunikacji z chmurą. Jeżeli mój podstawowy scenariusz polega na automatycznym przekazywaniu zdjęć do konkretnej usługi, wygodniejszy może okazać się aparat zintegrowany z tym ekosystemem. Open Camera sprawdza się lepiej jako niezależny etap robienia zdjęcia, po którym sam wybieram dalszy kierunek.
Mobilne sytuacje, w których ręczna kontrola naprawdę pomaga
Najbardziej doceniam Open Camera poza domem, gdy warunki zmieniają się szybciej, niż automatyka potrafi się do nich dopasować. Przy fotografowaniu przez szybę, w cieniu budynku albo podczas zachodu słońca automatyczny pomiar może próbować wyrównać wszystko do przeciętnej jasności. Ręczna korekta pozwala mi zachować ciemniejszy nastrój albo ochronić jasne fragmenty nieba, zamiast bez końca powtarzać zdjęcie.
Przydatny jest także sposób pracy z powtarzalnymi ujęciami. Jeśli fotografuję serię przedmiotów do ogłoszenia, chcę zachować podobne kadrowanie i ekspozycję. Automatyczny aparat może zmieniać rezultat przy każdym przesunięciu telefonu, szczególnie gdy tło ma inną jasność. W Open Camera mogę najpierw znaleźć ustawienie, które wygląda dobrze, a potem starać się utrzymać podobne warunki. To nie zastępuje statywu ani dobrego światła, ale ogranicza przypadkowość.
Jedna z mniej oczywistych korzyści pojawia się przy zdjęciach tekstu. Zamiast od razu robić fotografię z dużej odległości, ustawiam telefon równolegle do kartki, blokuję uwagę na właściwym obszarze i sprawdzam krawędzie w podglądzie. Jeśli litery są rozmyte, zmieniam położenie telefonu, a nie tylko naciskam spust ponownie. Taki nawyk daje lepsze rezultaty niż sama liczba dostępnych ustawień.
Warto też pamiętać o ergonomii. Ręczne opcje są pomocne, ale podczas ruchu mogą spowolnić fotografowanie. Na ulicy, przy szybko zmieniającej się scenie albo podczas robienia zdjęcia dziecku automat systemowy często wygra szybkością. Open Camera poleciłbym więc osobie, która może poświęcić kilka sekund na sprawdzenie kadru. Nie jest to mój pierwszy wybór do sytuacji, w których liczy się wyłącznie natychmiastowa reakcja.
Przekazanie zdjęć dalej i kontrola nad plikami
Po zrobieniu fotografii przechodzę do galerii, by ocenić, czy materiał nadaje się do dalszego użycia. Jeśli ma trafić do ogłoszenia, wybieram ujęcie, które pokazuje przedmiot czytelnie, a niekoniecznie to, które wygląda najbardziej efektownie. Gdy zdjęcie dokumentuje problem lub zawiera ważny tekst, sprawdzam, czy cała informacja jest widoczna. Dopiero potem wysyłam je w komunikatorze albo otwieram w edytorze.
Takie rozdzielenie etapów ma mały koszt: trzeba samodzielnie zdecydować, gdzie dalej pracować. Ma też konkretną zaletę, bo nie wymusza natychmiastowej publikacji ani korzystania z jednego, narzuconego obiegu. W podróży mogę zrobić zdjęcia bez stabilnego połączenia, a wybór i wysłanie zostawić na później. To praktyczne dla osób, które wolą najpierw zgromadzić materiał, a dopiero potem go przejrzeć.
Przy dłuższej sesji warto od czasu do czasu sprawdzić, ile miejsca pozostało, i po wszystkim usunąć nieudane powtórzenia. Ręczna kontrola skłania do eksperymentów, a kilka niemal identycznych wariantów szybko zamienia galerię w trudny do przeglądania zestaw. Ja zostawiam najlepsze ujęcia, a resztę porządkuję od razu, póki pamiętam, które zdjęcie było próbą, a które miało być właściwe.
Jeśli moim głównym celem jest zrobienie zdjęcia i natychmiastowe udostępnienie go w konkretnym serwisie, aparat systemowy może mieć wygodniejszy przepływ pracy. Open Camera jest mocniejsza jako niezależny etap rejestrowania obrazu niż jako centrum publikacji. Warto o tym pomyśleć przed instalacją: dodatkowa kontrola nad ujęciem będzie zaletą tylko wtedy, gdy nie przeszkadza mi późniejszy wybór galerii, edytora czy komunikatora.
Awaria, przerwane zdjęcie i rozsądny plan odzyskiwania
Każda aplikacja aparatu może rozczarować w najmniej odpowiednim momencie: telefon może się przegrzać, zabraknie miejsca, system ograniczy działanie programu albo użytkownik przypadkowo zamknie podgląd. Open Camera nie usuwa tych problemów. Dlatego przed dłuższą sesją sprawdzam wolną przestrzeń, poziom baterii i to, czy obiektyw jest czysty. To banalne czynności, ale w fotografii mobilnej często są ważniejsze niż wybór kolejnego trybu.
Przy ważnym ujęciu nie zakładam, że jedno zdjęcie wystarczy. Robię kilka wersji z niewielką zmianą kadru lub ekspozycji, szczególnie gdy fotografowany obiekt jest nieruchomy. Jeżeli jedno zdjęcie okaże się poruszone albo zbyt ciemne, mam alternatywę. Ten workflow jest bardziej niezawodny niż szukanie ratunku dopiero po powrocie do domu.
Jeśli aplikacja zachowa się nietypowo, zaczynam od prostych kroków: zamykam inne wymagające programy, ponownie uruchamiam aparat i sprawdzam, czy problem dotyczy jednego trybu, czy całego działania. Nie zmieniam od razu wszystkich ustawień, bo później trudno ustalić, co faktycznie pomogło. Przy powtarzalnym błędzie warto wrócić do prostszej konfiguracji i sprawdzić, czy ograniczenie wynika z telefonu, systemu czy konkretnej funkcji.
Istotne jest również rozdzielenie zdjęcia od dalszego przetwarzania. Gdy zależy mi na ważnym dokumencie, po wykonaniu ujęcia od razu sprawdzam je w galerii, zamiast zakładać, że miniatura na ekranie aparatu wszystko pokazała. Powiększenie pozwala szybko wykryć nieczytelny fragment, odbicie światła albo uciętą krawędź. To jedna z najbardziej praktycznych zasad korzystania z aplikacji: kontrola po zrobieniu zdjęcia jest częścią fotografowania, nie dodatkiem.
Oszczędne korzystanie z danych i własna organizacja zdjęć
Open Camera pasuje do mojego sposobu pracy, gdy chcę ograniczyć liczbę usług pośrednich. Nie uruchamiam aparatu po to, aby od razu przesłać każde zdjęcie do internetu. Najpierw oceniam, które fotografie są potrzebne, a dopiero potem korzystam z wybranej aplikacji do udostępniania. To pomaga zachować porządek i nie zużywać danych komórkowych na obrazy, które później i tak usunę.
Przy zdjęciach robionych w podróży szczególnie ważne jest planowanie. Jeśli wiem, że przez kilka godzin będę poza stabilnym zasięgiem, przygotowuję miejsce na nowe pliki i nie traktuję wysyłania jako części samego robienia zdjęcia. Po powrocie mogę przejrzeć materiał, odrzucić nieudane ujęcia i dopiero wtedy udostępnić wybrane fotografie. Taki model jest wolniejszy niż natychmiastowa publikacja, ale daje większą kontrolę nad tym, co opuszcza telefon.
Warto także uważać na wielkość plików i liczbę powtórzeń. Ręczne ustawienia zachęcają do eksperymentowania, więc łatwo zgromadzić wiele podobnych zdjęć. Po sesji robię krótką selekcję: zostawiam najlepsze ujęcia, a resztę usuwam lub przenoszę zgodnie z własnym systemem. Dzięki temu aplikacja nie staje się źródłem bałaganu tylko dlatego, że daje mi więcej swobody.
Najlepszy efekt daje połączenie kontroli w aparacie z rozsądnym obiegiem plików. Open Camera nie musi być aplikacją do każdego etapu pracy. Może odpowiadać za rejestrację, a galeria, edytor lub komunikator za kolejne czynności. Taki podział jest szczególnie wygodny dla osób, które nie chcą, aby jedna aplikacja decydowała jednocześnie o zdjęciu, obróbce i publikacji.
Dla kogo to dobry wybór, a kto powinien zostać przy aparacie systemowym
Poleciłbym tę aplikację osobie, która fotografuje dokumenty, produkty, wnętrza, krajobrazy albo sceny o trudnym świetle i chce rozumieć, dlaczego zdjęcie wyszło tak, a nie inaczej. Spodoba się też użytkownikom starszych lub prostszych telefonów, o ile ich sprzęt udostępnia potrzebne możliwości. Darmowy charakter usuwa barierę wejścia, a otwarty model projektu może być dodatkowym argumentem dla osób, które cenią przejrzyste, mniej zamknięte narzędzia.
Nie wybrałbym jej natomiast komuś, kto oczekuje przede wszystkim automatycznych efektów, rozbudowanych filtrów, natychmiastowej publikacji albo bardzo agresywnego przetwarzania zdjęć nocnych. W takich zastosowaniach fabryczna aplikacja aparatu może dawać atrakcyjniejszy obraz bez żadnego ustawiania. Podobnie przy szybkich zdjęciach ludzi lub zwierząt prostota i szybkość automatu bywają ważniejsze niż ręczne dopracowanie.
W porównaniu z typową aplikacją systemową Open Camera daje więcej decyzji po stronie użytkownika, ale wymaga też większej odpowiedzialności. W porównaniu z rozbudowanymi aplikacjami fotograficznymi nastawionymi na profesjonalną kontrolę może wydawać się mniej wyspecjalizowana lub mniej efektowna. Jej siła leży gdzie indziej: jest bezpłatnym, praktycznym aparatem, który pozwala wyjść poza domyślne zachowanie telefonu bez budowania całego studia fotograficznego.
Popularność programu sugeruje, że wiele osób szuka właśnie takiego kompromisu. Open Camera ma średnią ocenę 3,8 przy około 288 tysiącach ocen, a liczba instalacji przekracza 100 milionów. Te liczby nie zastępują własnego testu, bo różnice między telefonami są istotne, ale pokazują, że nie jest to niszowy eksperyment przeznaczony wyłącznie dla zaawansowanych fotografów.
Na moim miejscu zacząłbym od fotografowania w trybie prostym, a dopiero potem włączał kolejne ręczne ustawienia. Najpierw sprawdziłbym ostrość i ekspozycję na nieruchomym obiekcie, następnie zachowanie przy słabym świetle, a na końcu wygodę zapisywania i udostępniania zdjęć. Taka kolejność pozwala ocenić aplikację bez mylenia problemu interfejsu z ograniczeniem aparatu telefonu.
Ostateczna ocena doświadczenia z Open Camera
Open Camera najbardziej przekonuje mnie wtedy, gdy chcę fotografować spokojniej i bardziej świadomie. Nie obiecuje, że każdy telefon zacznie robić zdjęcia jak drogi aparat, ale daje mi więcej wpływu na moment rejestracji. W mobilnych warunkach, przy słabym zasięgu i podczas pracy z dokumentami lub powtarzalnymi ujęciami, ten brak zależności od natychmiastowej publikacji jest wręcz zaletą.
Trzeba zaakceptować, że wygoda nie zawsze oznacza szybkość. Interfejs wymaga poznania, możliwości zależą od urządzenia, a ręczne ustawienia mogą przeszkadzać, gdy scena zmienia się błyskawicznie. Dla mnie nie są to wady dyskwalifikujące, tylko cena za większą kontrolę. Ważne, żeby nie instalować aplikacji z oczekiwaniem, że zastąpi wszystkie funkcje aparatu systemowego, galerii i edytora.
Ostatecznie uważam Open Camera za rozsądny wybór dla użytkownika Androida, który chce mieć darmowy aparat fotograficzny z bardziej świadomym podejściem do robienia zdjęć. Mark Harman stworzył narzędzie, które najlepiej działa w rękach osoby gotowej sprawdzić ustawienia i samodzielnie ocenić rezultat. Jeśli właśnie tego szukam, chętnie polecę je znajomemu. Jeśli zależy mi wyłącznie na automatycznym zdjęciu i natychmiastowym udostępnieniu, pozostałbym przy aplikacji dostarczonej z telefonem.
Warto też pamiętać, że program jest dostępny bez opłat, a jego ocena wiekowa PEGI 3 sprawia, że nie ma tu bariery związanej z przeznaczeniem dla dorosłych. Dla mnie najważniejsze pozostaje jednak coś innego: Open Camera nie próbuje udawać, że fotografia mobilna zawsze powinna być bezobsługowa. Daje wybór, a wraz z nim wymaga odrobiny uwagi. W odpowiednim scenariuszu to właśnie czyni ją użyteczniejszą od bardziej efektownych alternatyw.
Zalety
- Działa bezpłatnie i nie wymaga zakładania konta.
- Oferuje histogram, poziomicę oraz siatkę pomocną przy kadrowaniu.
- Obsługuje zdjęcia w formacie RAW na kompatybilnych urządzeniach.
- Pozwala zapisywać lokalizację GPS zdjęć po udzieleniu odpowiednich uprawnień.
- Ma możliwość sterowania głosem i timerem, przydatną przy zdjęciach grupowych.
Wady
- Interfejs może wydawać się mało intuicyjny dla początkujących użytkowników.
- Dostępność RAW i części funkcji zależy od modelu telefonu.
- Brak rozbudowanych narzędzi do edycji zdjęć po wykonaniu fotografii.
- Niektóre opcje wymagają ręcznego skonfigurowania w ustawieniach.
- Aplikacja jest dostępna przede wszystkim na Androidzie, bez oficjalnej wersji iOS.
Często zadawane pytania dotyczące Open Camera
Czym jest Open Camera i dla kogo przeznaczona jest ta aplikacja?
Open Camera to bezpłatna, otwartoźródłowa aplikacja aparatu na Androida, oferująca znacznie więcej ustawień niż wiele fabrycznych programów. Sprawdzi się zarówno u osób robiących codzienne zdjęcia, jak i u użytkowników, którzy chcą ręcznie kontrolować ekspozycję, ostrość, balans bieli czy czułość ISO. Liczba dostępnych funkcji może jednak zależeć od modelu telefonu i jego sprzętu.
Czy Open Camera jest naprawdę darmowa i czy zawiera reklamy?
Tak, Open Camera można pobrać i używać bez opłat. Aplikacja jest rozwijana jako projekt open source i standardowo nie wymaga wykupowania subskrypcji ani dodatkowych pakietów, aby korzystać z podstawowych oraz wielu zaawansowanych funkcji. Warto jednak pamiętać, że dostępność konkretnych możliwości zależy od systemu Android, producenta urządzenia oraz obsługi funkcji aparatu przez telefon.
Jakie najważniejsze funkcje fotograficzne i filmowe oferuje Open Camera?
Aplikacja udostępnia między innymi tryb ręczny, regulację ISO, czasu naświetlania, ostrości i balansu bieli, kompensację ekspozycji, samowyzwalacz, zdjęcia seryjne, geotagowanie oraz różne opcje kompozycji. Można także nagrywać filmy i korzystać z dodatkowych ustawień dźwięku lub stabilizacji, jeśli telefon je obsługuje. Nie wszystkie funkcje będą dostępne na każdym urządzeniu.
Czy Open Camera działa na każdym telefonie z Androidem?
Open Camera jest kompatybilna z wieloma smartfonami i tabletami z Androidem, ale jej działanie może różnić się w zależności od wersji systemu oraz sterowników aparatu. Niektóre urządzenia ograniczają dostęp do ręcznego ISO, czasu migawki, trybu RAW, stabilizacji lub nagrywania w określonej rozdzielczości. Przed pobraniem warto sprawdzić wymagania w Google Play i przetestować aplikację na własnym telefonie.
Czy korzystanie z Open Camera jest bezpieczne dla prywatności użytkownika?
Open Camera nie wymaga konta, aby wykonywać zdjęcia lub nagrywać filmy, co ogranicza konieczność przekazywania danych osobowych. Aplikacja może jednak potrzebować uprawnień do aparatu, mikrofonu, pamięci, lokalizacji lub powiadomień, zależnie od używanych funkcji. Przed zaakceptowaniem uprawnień warto zapoznać się z ich zakresem i wyłączyć geotagowanie, jeśli nie chcemy zapisywać lokalizacji w metadanych zdjęć.
Przeczytaj o Open Camera w swoim języku
Open Camera
Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu mark.harman.apps@gmail.com, odwiedź stronę https://opencamera.org.uk/ lub zapoznaj się z jego https://opencamera.org.uk/privacy_oc.html.













